środa, 10 marca 2010

34 obrazki z Lizbony

Mam całkiem sporo zdjęć z Lizbony, ale jakoś ciężko zabrać się za przebieranie. Wybrałem sobie więc kryterium dobre jak każde inne - dobry kadr w formacie HD (16:9) i wybrałem 34 obrazki. Mi się podobają. Pewnie kiedyś wrzucę coś na Picasę, ale sam nie wiem kiedy.

1. Stacja kolejowa Oriente - architektoniczna perełka, pozostała po Expo w latach 90.


2. Rzeka Tag. W tle most Vasco da Gammy.


3. W zimie tu jest 17 stopni, więc są i kwiatki.


4. Stacja Oriente jeszcze raz.


5. Boczne uliczki. Blacha falista zawsze kojarzy mi się z Afryką.


6. Żółty tramwaj jadący pod stromą górę.


7. Widok na Baixa z windy ulicznej.


8. Rośliny na murach zwykle wyglądają dość magicznie.


9. Można mieć kwiatka na parapecie, a można w oknie.


10. Co tu wybrać?


11. Kafle to lizbońska specjalność. Większość budynków jest nimi pokryta.


12. Drzewa też bywają wesołe.


13. Taka tam uliczka.


14. Ciastkarnia. Wprawdzie mam wrażenie, że najlepsze portugalskie ciastka można zjeść w Szanghaju, ale w Lizbonie też trafiają się nienajgorsze.


15. Ach, jest i pies!


16. Miasta położone na wzgórzach mają specyficzny urok, a Lizbona jest tu absolutnym mistrzem.


17. Pora na papieroska.


18. Wielki, wielki zaroślak.


19. Cristo Rei.


20. Lizbona widziana z zamku.


21. Winda uliczna.


22. Ania na zamku.


23. Pewna noga. Pozostała część tej rzeźby nie była aż tak interesująca.


24. Bo tramwaje są najładniejsze.


25. Na zamku mieszkają głównie pawie.


26. Figowiec.


27. Klasztor Se.


28. Pośród gargulców można spotkać też sympatyczne stworzenia.


29. Monastyr Hieronimitów.


30. Całkiem sympatyczne są te klasztory.


31. Bo żółte tramwaje, nawet te nowoczesne, są najładniejsze.


32. Wędkowanie.


33. Hotel w Belem. Ma ładne kolory.


34. Most 25. Kwietnia.


sobota, 6 marca 2010

wtorek, 2 marca 2010

8001050F

Pomyślałem, że napiszę parę słów o najśmieszniejszym zdarzeniu ostatnich dni, czyli błędzie 8001050F. Otóż w nocy z 28/02 na 1/03 przestały działać wszystkie konsole Playstation 3 na świecie. No, nie do końca wszystkie, bo nowe modele działają, ale znacząca ich część. Oczywiście włączały się, ale przestały łączyć się z siecią, uruchamiać gry, część zapisanych na nich danych traktowały jako zepsute, czyli praktycznie były nie do użytku. Próba zrobienia czegokolwiek kończyła się wyświetleniem sympatycznego komentarza o błędzie 8001050F.

Problem sam się naprawił po 24 godzinach, ale zjawisko jednak niecodzienne. 24 godziny to niemało, pewnie nie jeden posiadacz konsoli chciał w tym czasie sobie pograć. Ja na przykład bardzo chciałem zobaczyć finałową walkę w GoW3, ale się nie udało.

Chodziło podobno o to, że był błąd w oprogramowaniu zegara, dzięki któremu hardware konsoli traktował rok 2010 jako przestępny, a software nie, i stąd wszystkie problemy. Nie wiem do końca, jak to jest możliwe, że taki błąd powstał, bo przecież identyfikacja lat przestępnych jest banalna, a na dokładkę wydawałoby się, że w temacie oprogramowania zegara prawdopodobnie od kilkudziesięciu lat wiele nowego powiedzieć się nie da. Nie znam się też na tyle na sprzęcie, żeby nawet próbować dociekać, jak się tam ten software z hardwarem konkretnie gryzły. Niemniej jednak sam wypadek jest dość niepokojący.

Bo rozumiem, mogą przestać działać usługi sieciowe. Ale tu mamy przykład, jak może po prostu wszystko przestać działać - nawet sprzęt do sieci nie podłączony. Teraz powstaje pytanie, kiedy takie rzeczy mogą się jeszcze przydarzyć. Problem roku 2000 był znany i przewidywalny, problem 29.02.2010 r. przewidywalny na pewno nie był, bo i skąd.

Swoją drogą, ciekawe, czy tego typu przypadki zdarzają się też innym rodzajom sprzętu - medycznemu, lotniczemu, sterownikom elektrowni atomowych. Bo w sumie jakoś nie wiem, czemu tamte urządzenia miałyby mieć lepiej przetestowane akurat oprogramowanie zegara - coś, z czym chyba zwykle nie ma wielkich problemów. A może jednak to oprogramowanie jest lepiej sprawdzane?

Wszyscy się martwią, że rosnąca ilość usług wymagających połączenia z internetem sprawia, że nic nie będzie działać, gdy tego połączenia nie ma (choćby weryfikacja gier przez Steama). A tu proszę, i bez połączenia są problemy. Może dobrze, że na świecie, poza zamkniętymi systemami, są jednak pecety? Trochę większa gama producentów sprzętu, to i mniejsza szansa, że wszystkie naraz przestaną działać?

No i w sumie dobrze dla Sony, że problem sam się naprawił. Bo co by było, jakby się sam nie rozwiązał? Aktualizacji oprogramowania konsola ściągać z sieci nie chciała, zostałaby tylko aktualizacja przez zgranie sobie firmware'u na pamięć flash i odpalenie go przez USB, ale to strasznie skomplikowany proces. Pewnie byłyby kłopoty.

Ciekawe też, czy będą jakieś pozwy w USA ;-).

A przecież jest wiele urządzeń, które - gdyby przestały działać na 24h - spowodowałyby więcej zamieszania. I nie chodzi mi tu o nic wielkiego, a na przykład o taki iPhone czy jakikolwiek inny popularny telefon. Oczywiście, można sobie go zmienić na inny, ale to jednak kłopot dla wielu osób. Ta sprawa daje nieco do myślenia.

Swoją drogą, sprawdziliśmy z Piotrkiem, że suma cyfr dziesiętnej postaci numeru błędu to 44. To musi coś znaczyć. Przyszłość należy do błędów ;-).

Bo co będzie, jak kiedyś przestanie działać na jeden dzień to wszystko?